czwartek, 30 sierpnia 2012

ROZDZIAŁ 31 - ZGODZI SIĘ PAN?


Z lotniska odebrał nas mój tata.
-Marnie wyglądasz. - powiedział.
-I tak się czuję. - odparłam szczerze.
-Co się dzieje? - spytał Harry.
-Cały czas czuję się ospała. - odpowiedziałam.
-Wybierzemy się do lekarza. - zakomunikował mój chłopak.
-Nie teraz. - zaśmiałam się. - Tato, chcę się wyprowadzić. - walnęłam prosto z mostu.
-Dokąd? - spytał.
-Do Harrego. Chcemy spróbować dorosłości. - odparłam.
-Przecież Ty nie zarabiasz, jesteś na moim utrzymaniu. Jak Ty to sobie wyobrażasz? - mój tato spoważniał.
No o tym to ja nie pomyślałam.
-Spokojnie, wystarczy nam na życie. - powiedział Harry.
-Nie. Ja tak nie chcę. Jak znajdę sobie pracę to wtedy pomyślimy nad wspólnym mieszkaniem. - odparłam i wsiadłam do samochodu.
-Ty masz się uczyć. - powiedział mój chłopak, a mój tato to potwierdził.
-Nie, jeżeli chcę być dorosła, muszę się wziąć do roboty. Tato zatrudnisz mnie w MSC? - zrobiłam słodkie oczy.
-Wybacz dziecko, ale nie mam wolnego etatu. - powiedział i włączył silnik.
-To nic, poszukam sobie innego zajęcia. - powiedziałam zła.
-Skarbie na prawdę nie chcę, abyś się tym przejmowała. - Harry pogłaskał mnie po ręce.
-Ale nie rozumiesz, że nie chcę żeby było tak, że za wszystko Ty płacisz, a ja jestem jak mysz kościelna? Poczekajmy jeszcze.
-Ale ja nie chcę czekać. - powiedział stanowczo Hazza. - A po za tym żadnych pieniędzy od Ciebie nie wezmę i koniec kropka. I bardzo Cię proszę nie dyskutuj więcej ze mną na ten temat. - dodał.
-Ale mi jest na prawdę głupio ... - spuściłam wzrok na dół.
-Nie ma takiego powodu. Chcesz ze mną zamieszkać? - spytał poważnie Harry.
-Tak. - popatrzyłam prosto w jego zielone oczy.
-Zgodzi się Pan? - mój chłopak popatrzył na mojego Tatę, który prowadził samochód.
-A czy ja mam coś do gadania? Jesteście dorośli. - westchnął mój tatuś.
-No czyli załatwione. Jedziemy po Twoje rzeczy i jeszcze dziś będziemy w naszym mieszkaniu. - Hazza klasnął w ręce.
Uśmiechnęłam się i zaczęłam analizować moje życie. Mam wspaniałego chłopaka, teraz mieliśmy ze sobą zamieszkać  mój Tata jest świetny, mój brat również. Chyba urodziłam się pod szczęśliwą gwiazdą.
Gdy wróciłam do domu, zaczęłam pakować drugą walizkę, bo pierwsza, którą przywiozłam z Londynu została w samochodzie.
-Po resztę rzeczy jeszcze zdążę wrócić. - krzyknęłam ze schodów i targałam za sobą ważącą chyba ze 30 kg walizkę.
-Chyba pojedziemy po jeszcze jedną szafę jak Ty masz jeszcze ciuchy. - powiedział Hazza.
-Ja nawet połowy ze sobą nie wzięłam ... - spuściłam głowę.
-Damy radę. - powiedział Harry. - No to my się już zbieramy.
-No. - potwierdziłam.
Przytuliłam się do Taty, z Tonym się jeszcze nie żegnałam, bo miał nas zawieźć do mieszkania Harrego.
Wsiedliśmy do samochodu i całą drogę się śmialiśmy. Udawałam, że wszystko jest okej, ale było mi trochę słabo, czułam mdłości.
-Vicki, co jest? - przed moim chłopakiem nic nie można było ukryć.
-Nic, gorzej się czuję. - wbiłam się bardziej w fotel. - Niedobrze mi.
-Może staniemy, co? - spytał mój brat.
-Nie, jedź. - powiedziałam i złapałam się za brzuch.
-A może Ty jesteś w ciąży? - wypalił nagle Harry.
-Oszalałeś. To przez ten szpik. Lekarz uprzedził mnie o tym, że mogę się gorzej czuć. - odpowiedziałam.
-Aha. - powiedział z ulgą mój chłopak.
Gdy dotarliśmy na miejsce, pożegnałam się z Tonym, mocno go wyściskałam, chciałam, aby wszedł na górę, ale spieszył się. Wiedziałam, że poznał jakąś dziewczynę, ale nic mi o niej nie mówił, a ja wolałam nie naciskać, jak będzie chciał to sam mnie o niej poinformuje, a może nawet przedstawi mi ją.
Gdy uporaliśmy się z walizkami, Harry jak zwykle zadawał mi pytania typu czy dobrze się czuję, czy czegoś nie potrzebuję ...
-Jest okej. - zapewniłam go. - To gdzie mam się rozpakowac?
-Może przełożymy to na jutro? - spytał zadziornie i zaczął całować mnie po szyi.
-Nie mam dziś ochoty, przepraszam. - odsunęłam się i spuściłam głowę. Było mi głupio, że nie potrafię zaspokoić swojego chłopaka.
-Nic się nie stało. Chodź, znajdziemy miejsce na Twoje ciuchy. - złapał mnie za rękę i zaprowadził do drugiego pokoju.
-Teraz to nasza sypialnia. - powiedział Harry i objął mnie od tyłu.
-Dziwnie to brzmi. - zaśmiałam się. - Nie mogę uwierzyć w to, że wchodzę w dorosłe życie, że będę sama z Tobą. To takie niewiarygodne.
-Mam nadzieję, że się nie pozabijamy. - tym razem to Hazza się zaśmiał. - No to tutaj jest garderoba - otworzył drzwi znajdujące się w sypialni. - Jest jeszcze w połowie pusta, ale podejrzewam, że zaraz zostanie zapełniona przez Twoje ciuchy. - powiedział.
-Żartujesz? Aż tylu ciuchów to ja nie mam. Nawet jak przywiozę to co zostało mi w domu, to i tak tego nie zapełnię.
-Zobaczymy. - pocałował mnie w czoło. Po chwili wyszedł z garderoby i poszedł po moje walizki. Zaczęliśmy układać moje ubrania. Gdy po godzinie skończyliśmy okazało się, że zostało niewiele miejsca na moje rzeczy, które zostały w domu.
-A nie mówiłem? - zaśmiał się Harry.
-No okej, miałeś rację, ale to nie moja wina ....
-Spokojnie, damy jakoś radę. Sypialnia jest duża, więc zmieści się jeszcze jakaś szafa.
-Jesteś kochany. - pocałowałam go w usta.
-Ty też. - Hazza mocniej mnie objął i nasz pocałunek się trochę przedłużał. Podobało mi się to. Zaczęłam odpinać jego koszulę, a potem dobierałam się do paska od spodni.
-Przed chwilą nie miałaś jeszcze ochoty. - powiedział między pocałunkami.
-Za bardzo na mnie działasz Styles. - odpowiedziałam.
Cóż łóżko było już dawno ochrzczone, teraz czas na garderobę ...
----------------
Jeśli chcecie mogę was informować na twitterze.
mój to: @cocaine1309

follow me = follow u :)

kissonme

xx

4 komentarze:

  1. omnomnomnom . :D Jaka akcja . :D Cieszzę się , ,że mieszkają razem . Pozdrawiam i zapraszam do mnie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki :D
      wpadnę, jak będę miała czas :)

      xx

      Usuń
  2. Mrrauuu. :D
    Co będziemy chrzcić następnym razem? Blat w kuchni? ;>
    Już się nie mogę doczekać.


    Buziaki. :*

    OdpowiedzUsuń