sobota, 19 maja 2012

ROZDZIAŁ 16 - A KTO MÓWI?


dwa tygodnie później

Z Hiszpanii wróciliśmy cali i zdrowi. Muszę przyznać, że te dwa tygodnie tam były cudowne.
Teraz pakuję walizki po raz kolejny, bo jedziemy z Alice na Wyspę Man. Jedziemy niestety autobusem, ale cóż, może być fajnie. Wycieczka była organizowana z naszej uczelni. Choć były wakacje, nasza szkoła nadal działała. Zbiórkę mieliśmy o 4 rano. Oczywiście Harry uparł się, że mnie odwiezie.
-Będę tęsknił za Tobą. Na prawdę musisz tam jechać? - spojrzał na mnie, gdy staliśmy już przed autokarem.
-To tylko 5 dni. Wytrzymasz. - pocałowałam go. - Dobra idę. Kocham Cię. - przytuliłam się do niego mocno, a on mnie nie chciał w ogóle puścić. -Harry, muszę już iść.
-Nie idź. - powiedział.
-Nie zachowuj się jak małe dziecko. - zaśmiałam się. - Za 5 dni znowu się zobaczymy. - pocałowałam go w policzek.
-To wtedy nie wypuszczę Cię już do końca wakacji. - powiedział.
-Jedziesz za dwa tygodnie w trasę, więc tak czy siak się rozstaniemy. - odparłam.
-No właśnie. I właśnie dlatego powinnaś zostać.
-Dlaczego mam rezygnować ze swoich przyjemności? Ja Ci nie każę zostawać na moje widzi misie. Więc puść mnie już, bo jedziemy. - powiedziałam trochę zdenerwowana.
-Kocham Cię i dzwoń, albo nie ja będę, ale miej ten telefon przy sobie. - pocałował mnie w czoło.
-Obiecuję. Do zobaczenia. - puścił mnie, a ja pokierowałam się w stronę autobusu. Alice już siedziała na miejscu.
-Boże co tak długo? - spytała.
-A Harry nie mógł się ze mną rozstać. - zaśmiałam się.
-Ten to ma problemy. Dlatego my z Zaynem pożegnaliśmy się wczoraj. - puściła mi oko.
-Harold się uparł, że mnie odwiezie. Wiesz jaki on jest .. - pokręciłam głową.
-Wiem, wiem. Ale kocha Cię jak wariat. - wybuchnęła śmiechem.
-Ja jego też. Chyba jeszcze nigdy tak nie zbzikowałam. - zawtórowałam jej.
Gadałyśmy jeszcze przez chwilę. Potem stwierdziłyśmy, że się położymy, bo jesteśmy zmęczone. Położyłam sobie poduszkę na ręce Alice i w mgnieniu oka zasnęłam. Obudził mnie telefon. Byłam tak zaspana, że nawet nie wiedziałam kto dzwoni.
-Słucham? - spytałam nie przytomnie.
-I jak tam podróż? - spytał jakiś męski zdenerwowany głos.
-A kto mówi? - nie odpowiedziałam.
-Vicky to ja Harry. - zaśmiał się. Wiedział jaka jestem, gdy śpię.
Wyprostowałam się na siedzeniu i chwilę milczałam.
-Vicki jesteś tam? - spytał.
-Jestem. Boże przepraszam. Spałam. Podróż jak podróż. Nic szczególnego, ale chcę być już na miejscu. - powiedziałam i się przeciągnęłam. Al nadal spała.
-Pamiętaj, że Cię kocham, jak będziesz na miejscu zadzwoń. - zaczął mi matkować.
-No pamiętam. Ja Ciebie też. Pa. - rozłączyłam się. Wiedziałam, że jak nie zakończę tej rozmowy teraz, to będę z nim gadała przez najbliższe dwie godziny, na co nie miałam ochoty, bo Harry tylko panikował i zamartwiał się o mnie.
Gdy dotarłyśmy na miejsce, zameldowałyśmy się w hotelu i poszłyśmy do swojego pokoju. Był skromny. Piętrowe łóżko, wielka szafa i łazienka. Położyłyśmy nasze walizki na ziemi.
-Śpię na górze! - wydarłam się.
-Śpimy razem. - dodała Alice.
-Chcesz się tam gnieździć? - popatrzyłam na nią.
-Tak.
-No dobra. Mam nadzieję, że się nie zawali. - zaśmiałam się.
-Wszystko będzie dobrze. Dawaj rozpakowujemy się i idziemy zobaczyć jak tam w okolicy jest. - powiedziała przyjaciółka i zabrałyśmy się do roboty. Około 14 poszłyśmy na miasto. Dziś był luźny dzień, więc opiekunowie nie mieli nic przeciwko. Snułyśmy się po sklepach, co chwile widząc coś godnego naszej uwagi. Kupiłyśmy sobie dwie bluzki. Były cudowne. Do hotelu zaczęłyśmy wracać po 18. Gdy dotarłyśmy przed budynek było tam spora grupa dziewczyn. Krzyczały cały czas, a my nie wiedziałyśmy o co chodzi. Zaczęłyśmy przeciskać się do wejścia, bo chciałyśmy iść do swojego pokoju.
-No gdzie wy byłyście?! - usłyszałyśmy głos Harrego i Zayna.
Nasze oczy były wielkości orbit.
-Na zakupach, ale co WY tu robicie? - krzyknęłam.
-Nie mogliśmy bez was wytrzymać i przyjechaliśmy. I tak nie mamy nic do roboty więc ... - powiedział Harry. Zayn z Al poszli już uradowani gdzieś na spacer. Ładnie razem wyglądali.
-W tej chwili chodź do pokoju. - powiedziałam przez zaciśnięte zęby.
Pokierowałam się w stronę windy. Nacisnęłam przycisk i byliśmy już na 3 piętrze. Poszliśmy do pokoju 301, który dzieliłam z Alice.
-Jesteś nienormalny. Nie widzieliśmy się po 3 tygodnie, miesiąc a Ty teraz 5 dni nie możesz wytrzymać? Co będzie jak pojedziesz za dwa tygodnie w swoją 3- miesięczną trasę?! - krzyknęłam.
-Przyjechałem, bo myślałem, że się ucieszysz to po pierwsze. Po drugie, tęskniłem za Tobą cholernie, a że nie było daleko to oboje z Zaynem postanowiliśmy dotrzymać wam towarzystwa, ale widzę, że to był zły pomysł więc już znikam. - dokończył i posmutniał. Zaczął kierować się w stronę drzwi. Złapałam go szybko za rękę.
-Przepraszam. Cieszę się, że tu jesteś. Na prawdę. - podeszłam do niego bliżej i złożyłam pocałunek na jego ustach. - Też już się za Tobą stęskniłam. - zaśmiałam się. Harry wziął mnie na ręce i położył na niższym łóżku. Był na mnie i chciał się podnieść, ale uderzył się w głowę. Ja wybuchłam śmiechem.
-Idziemy do naszego pokoju. Im ten możemy zostawić, ja nie będę się męczył na tym łóżku. - powiedział stanowczo Harold.
-Jak chcesz. - pocałowałam miejsce, które tarł Hazza. Widać, że go bolało.
Zeszliśmy do recepcji. Jakie były nasze miny, gdy Pani powiedziała, że nie ma wolnych pokoi.
-No to idziemy do innego hotelu. - powiedział.
-Ale ja nie mogę. Jestem tu ze szkołą. Musimy się gnieździć w naszym pokoju. - odparłam.
-Jak my tam będziemy spać? - spytał.
-No my na górze, a oni na dole. - powiedziałam.
Poszliśmy do pokoju, zakochańce już były, a Alice się pakowała.
-Gdzie Ty idziesz? - spojrzałam na nią.
-No wynajmiemy z Zaynem inny pokój.
-Nie zapędzajcie się tak. Nie ma wolnych, więc zostajemy tu. My śpimy na górze. - powiedziałam.
-No nie! -krzyknęli oboje. - To nie fair. Czemu wy macie najlepiej? - spytał Malik.
-Ja też chcę spać na górze. - zrobiła swoją zdenerwowaną minę Alice.
-Jedną noc my, drugą wy. Są cztery noce, więc będzie dwa na dwa. My dziś i pojutrze, a wy jutro i w ostatnią noc.
-No może być. - powiedzieli.
-Też się cieszę, że się dogadaliśmy. - wybuchnęłam śmiechem, a oni mi tylko zawtórowali.
---------------------------------
Wiem, wiem, wiem, że zaniedbałam, ale na prawdę nie miałam czasu. Dziś wróciłam dopiero z wycieczki. Mam nadzieję, że rozdział Wam się spodoba, zostawcie po sobie jakiś ślad (czyt. komentarz).

kissonme


xx

8 komentarzy:

  1. cudo cudo cudo jak zawsze mam nadzieje że dodasz jeszcze jakiś w tym tygodniu kocham Liv<3

    PS. Jak było na wycieczce?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki, dzięki, dzięki. postaram się, ale niczego nie obiecuję.

      aa super. :D oby takich więcej :D to były intensywne 3 dni, może spałam na całej te wycieczce z 7 godzin. ; O

      xx

      Usuń
  2. super czekam na więcej :D *.*

    OdpowiedzUsuń
  3. świetne <333 !
    kocham te opowiadanie :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Kocham Twoje opowiadanie. Już nie mogę się doczekać co będzie dalej. <33 Kiedy nowy rozdział.?! :))

    OdpowiedzUsuń