niedziela, 11 listopada 2012

ROZDZIAŁ 44 - A TOBIE JEST DOBRZE BEZ MAMY?


-Nie przejmuj się tak. - powiedział Harry, gdy opowiedziałam mu całą historię.
-Jak mam się nie przejmować? Tony to mój jedyny brat..
-I w dodatku dorosły. - ujął trafnie.
-I co z tego? Nie chcę żeby do końca życia był nieszczęśliwy.
-Vicky nie zbawisz całego świata. Znam go i na pewno sobie poradzi. - ucałował mnie w nos.
Bez słowa przytuliłam się do niego i tak leżeliśmy dłuższą chwilę. Przerwał nam dzwonek do drzwi.
-Chodź, to pewnie Gemma. - odpowiedział mój chłopak i pociągnął mnie na dół. Nie miałam ochoty na rodzinne spotkania, tym bardziej, że z siostrą Harrego nie dogadywałyśmy się najlepiej.
-Cześć. - powiedziałam do niej. Ona nawet nie raczyła mi odpowiedzieć, bez słowa pokierowała się do salonu. Wiedziałam, że z nią coś nie tak, nie docinała mi. Poszliśmy za nią, jak jakieś pieski. Gemma zaczęła płakać.
-Ej, co Ci jest? - Harry kucnął przy niej i pogłaskał ją po kolanach.
-Usiądźcie wszyscy. - powiedziała łkając. Mama Harrego przyniosła jeszcze chusteczki i wszyscy siedzieliśmy jak na szpilkach żeby dowiedzieć się co jest grane.
-Jestem w ciąży. - teraz to wybuchła płaczem.
-Co?! Jak to?! - krzyknął Harry, lecz pociągnęłam go za rękę, aby się tak nie darł.
-O Boże, Gemma. - otworzyła ze zdziwienia buzię Anne i poszła przytulic córkę.
Gdy się trochę uspokoiła, chciała powiedzieć kto jest ojcem.
-Tony. - wyszeptała cicho. - Tony Starr.
-Co?! - krzyknęłam.
-To co słyszałaś. - warknęła.
-Nie to nie możliwe. Przecież jesteś starsza od niego, jak wy w ogóle zostaliście parą? Wy nie pasujecie do siebie. - mówiłam potokiem słów.
-Victoria! - krzyknął Harry. Mówił do mnie pełnym imieniem, gdy był zły, a naprawdę rzadko się to zdarzało.
-Nie wiem jak to mogło się stać. Przecież się zabezpieczaliśmy. - smarkała w chusteczkę.
-No ja też nie wiem. - upadłam ciężko na kanapę.
-Spokojnie, jakoś sobie poradzimy. - powiedział Harry i objął siostrę, a po chwili dołączyła do nich ich mama i stali tak w uścisku.
Wycofałam się na górę i usiadłam na łóżku. Nie mogłam w to uwierzyć  Przecież Tony jej nie kochał. Czy ona w ogóle coś do niego czuła.
-Musimy pogadać. - wyrwał mnie z rozmyślań Harry.
-Słucham?
-Musisz przekonać Tony'ego do ślubu. - odparł kategorycznie.
-Co?! - zrobiłam wielkie oczy.
-Skoro mają dziecko, muszą je wychowywać będąc małżeństwem. Dobrze wiesz jaka jest moja mama oraz Twój tata.
Fakt, nasi rodzice byli nieco staroświeccy.
-Ty chyba oszalałeś. To ich sprawa. Nie mieszajmy się w to.
-Wiesz, że Gemma jest dla mnie najważniejsza, więc muszę jej pomóc.
-Harry nie będę zmuszała Tony'ego do czegoś, czego nie chce. - powiedziałam stanowczo.
-Zrozum, że ona go kocha! - krzyknął.
-Ale on jej nie! - również podniosłam głos.
-Cicho bądź, ona o tym nie wie. - złapał mnie za barki.
-Ja się do tego nie przyłożę. Nie będę go zmuszać do ślubu. - zastrzegłam swoje zdanie.
-Zrozum, że oni mają dziecko!
-I co z tego? Można wychowywać maleństwo nie będąc ze sobą. - powiedziałam, chociaż nie chciałabym, aby to dziecko było z rozbitej rodziny. To jest okropne, sama to przeżyłam.
-A Tobie jest dobrze bez mamy? - wiedział gdzie leży mój czuły punkt.
-Przegiąłeś. - odparłam ze łzami w oczach. Zabrałam ze stolika telefon i kluczyki do samochodu i zbiegłam po schodach.
-Vicki! Przepraszam. - Harry zszedł za mną. Założyłam kurtkę i buty i trzasnęłam drzwiami. Wsiadłam w samochód mojego chłopaka, zamknęłam się od środka i odpaliłam ślinik. Hazza szarpał za klamkę i mówił żebym otworzyła, ale ja szybko odjechałam. Łzy spływały mi po policzku. Jechałam w stronę mojego rodzinnego domu, gdy nagle na drodze zobaczyłam rozbity samochód. W oddali wyglądał jak Tony'ego. Przeraziłam się, zatrzymałam się na poboczu i pobiegłam w stronę auta...
----------------------
Wiem, że rzadko dodaję rozdziały, ale miałam i nadal mam trudną sytuację rodzinną  Od 1 listopada aż do dziś spędzałam czas z Tatą, albo się uczyłam i tak na zmianę. Z Tatą widuję się średnio niecałe 20 dni w roku i nie jest tak, że mogę w każdej chwili do niego pojechać  bo Dubai jest jednak kawał drogi stąd. Jestem bardzo związana zarówno z Tatą jak i z Mamą oraz z Babcią, więc nie miejcie do mnie pretensji, że tak rzadko tu bywam. Doba jest niestety za krótka. Piszę to, dlatego, że bardzo rozzłościł mnie komentarz jednej z czytelniczek mojego bloga o Louisie <tu macie link>. Moja reakcja była strasznie wybuchowa, wiem, ale nie potrafię inaczej, a po za tym dziś, no w sumie wczoraj bo to już po północy jest, pożegnałam się z Tatą o 16 i płaczę aż do teraz. Uwierzcie mi, że jeszcze w życiu tak nie płakałam jak teraz. No, ale cóż. Mam nadzieję, że mnie zrozumiecie.

kissonme

xx

10 komentarzy:

  1. Ja cię rozumiem.
    Co za napięcie. To Tony czy też nie? :D
    Czekam na kolejny.

    Buziaki. :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Oczywiście że rozumiemy i jesteśmy z tobą <3

    Rozdział świetny, ale się teraz bedzie działo.
    lubie to :)

    @DariaDoruch

    OdpowiedzUsuń
  3. świetny rozdział <3
    świetnie cie rozumiem, zareagowała bym tak samo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, fajnie, że Ci się podoba :)

      xx

      Usuń
  4. podoba się, bo świetnie piszesz :*

    OdpowiedzUsuń