środa, 19 września 2012

ROZDZIAŁ 35 - TAK, PRAWDOPODOBNIE JEST W CIĄŻY.


Harry był na próbach, a ja siedziałam w naszym pokoju hotelowym. Który to już był? Chyba 9. Tak od 9 dni tułamy się jak jakieś zwierzęta. Co raz mniej to mi się podoba. Nie lubię ciągle zmieniać miejsca zamieszkania.
Przeglądałam jakieś strony plotkarskie i tak z ciekawości weszłam na artykuł o mnie. Nigdy tego nie robiłam, bo wiedziałam, że są tam same bzdury, ale tytuł artykułu mnie zaciekawił.
Było tam o mojej wadze, Dan, El i Alice. Skąd oni mieli do cholery takie dane?! Danielle ważyła 48 kilogramów, Eleanor 50, a Al 49. Ja jedynie wychodziłam ponad normę. Ważyłam aż 54 kilo! Musiałam to zrzucić  Oczywiście pojawiły się komentarze, w których pisało, że jestem ładna, ale przecież nie mogłam pozwolić na to, aby być grubą. Zamknęłam laptopa i spojrzałam w wielkie lustro, które było w naszym pokoju. Faktycznie miałam kilka zbędnych kilogramów, ale aż tak gruba to ja nie byłam, żeby nazywali mnie tłustym prosiaczkiem. Postanowiłam, że przejdę na dietę, ale o niczym nie powiem Harremu, żeby się nie zdenerwował.
-Vicki, idziemy na lunch, zbieraj się. - do mojego pokoju wpadła Eleanor.
-Wiesz, nie mam ochoty. Zamówię sobie chińszczyznę. - uśmiechnęłam się do brunetki.
-Nie żartuj, tylko chodź. - złapała mnie za rękę.
-No dobra. - złamałam się.
Poszłyśmy z dziewczynami na pizzę. Zjadłam jeden kawałek i już czułam, że tyję. Przeprosiłam dziewczyny i poszłam do toalety. Zaczęłam wymuszać wymioty i w końcu mi się udało. To było okropne uczucie, ale jakoś musiałam się tego pozbyć.
Umyłam buzię, wzięłam gumę do ust i wróciłam do przyjaciółek. Poszłyśmy jeszcze na miasto i około 20 wróciłyśmy do hotelu. Nie szłyśmy na koncert chłopaków, bo manager powiedział, że nie chce, aby stała nam się jakaś krzywda, bo nigdy nie wiadomo, co może stuknąć do głowy fankom, lecz ja tak nie myślałam, ale dla świętego spokoju zgodziłam się na to, aby zostać wieczorami w pokoju.
Około 24 Harry wrócił do pokoju. Był jak zwykle padnięty.
-Jutro mamy wolne. Wynagrodzę Ci te dni i spędzimy ten dzień we dwoje. - pocałował mnie w usta i zasnął.
Ja długo tej nocy nie mogłam spać. Ciągle zastanawiałam się czy dobrze robię, w końcu doszłam do wniosku, że to tylko rozwiązanie na jakiś czas, nie na długo. Przecież muszę zrzucić jakieś 8 kilo, nie więcej.
Rano obudziłam się w dobrym humorze. Ptaki śpiewały, a za oknem świeciło piękne słońce.
-Śniadanie podano do łóżka. - usłyszałam za sobą głos Harrego, który szedł z tacą.
-Dziękuję, ale nie jestem głodna. - uśmiechnęłam się.
-Musisz przecież coś zjeść, idziemy zaraz zwiedzać. - uśmiechnął się.
-Ale ja na prawdę nie chcę. - powiedziałam stanowczo.
-Vicky, co się dzieje, odchudzasz się? Jeżeli tak to wiesz, co ja o tym myślę i kategorycznie mówię nie.
-Nie, nie odchudzam się. - skłamałam. - Po prostu nie mam apetytu, ale jak Ci tak zależy to zjem tę grzankę. - wskazałam na pokarm, na tacy.
Harry się uśmiechnął, a ja zaczęłam jeść grzankę. Znowu czułam, że tyję. Gdy wreszcie skończyłam, poszłam do łazienki i wszystko zwróciłam, oczywiście zrobiłam to tak, aby mój chłopak się nie zorientował, więc wcześniej odkręciłam wodę w kranie. Nie wymiotowałam długo, potem zrobiłam poranną toaletę i byłam gotowa na to, aby zwiedzać z Hazzą i innymi, mimo że mieliśmy plany, aby spędzić ten dzień we dwoje.
Około 12 wszyscy zgłodnieli i wybraliśmy się do jakieś knajpki. Znowu nie chciałam jeść, ale nie chcąc  rzucać im jakichkolwiek podejrzeń, zamówiłam duże frytki.
-Na pewno nic więcej nie chcesz? - spytał Harry.
-Nie jestem głodna. Może później coś zjem.Na razie tyle mi wystarczy - odparłam.
Usiadłam przy stole i czekałam na swoje zamówienie razem z resztą. Rozmawiali o koncertach chłopaków, o zabawnych sytuacjach z fankami, a ja udawałam, że mnie to bawi, lecz w głębi siebie modliłam się, aby znowu nie przytyć.
Wszyscy zaczęli jeść to co podała im miła Pani kelnerka, a ja nie mogłam. Patrzyłam na jedzenie ze wstrętem, ale musiałam się zmusić, żeby moim przyjaciele nie odkryli mojej tajemnicy. Oczywiście, gdy skończyłam poszłam do łazienki.

oczami Harrego

-Nie uważasz, że z nią dzieje się coś dziwnego? - spytała mnie Danielle.
-Dlaczego tak sądzisz? - zdziwiłem się.
-Wczoraj jak byłyśmy na pizzy też mało zjadła i od razu po tym poszła do toalety i długo jej nie było.
Zacząłem wszystko układać w jedną całość.
-Dziś rano też od razu po jedzeniu poszła do łazienki, puściła wodę, ale może być tak, ze wymiotowała. Czy ona ... ona ... ? - jąkałem się.
-Tak, prawdopodobnie jest w ciąży.
---------------------
mój twitter: @cocaine1309
follow me = follow you

kissonme

xx

6 komentarzy:

  1. hahahah jacy oni nie mądrzy :D rozdział genialny ale coś ciężko mi przyswoić wiadomość o trudzeniu się z bulimią to straszna choroba... mam nadzieje że coś z tym zrobią plis nie każ jej na to

    OdpowiedzUsuń
  2. haha xd jakie zajebistee ^^
    szczególnie koniec ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Hahaha.xd
    Siedzę sobie i normalnie boki zrywam. :D
    Nie no, fenomenalny rozdział. :P
    Mam nadzieję, że z Vicky wszystko wróci do normy.
    Czekam na kolejny rozdział.

    Buziaki. :*

    OdpowiedzUsuń