piątek, 21 września 2012

ROZDZIAŁ 37- SCHUDŁAŚ ...


miesiąc później

oczami Harrego

Wróciłem do domu, pełen tęsknoty za moją dziewczyną.
-Jestem! - krzyknąłem z progu.
-Harry ?! - pisnęła ze zdziwienia i się na mnie rzuciła. - Miałeś być dopiero jutro. - widziałem łzy na jej policzkach.
-Niespodzianka. - pocałowałem ją w usta. Poszliśmy do kuchni i dopiero tam doznałem szoku. -Vicky co Ci się stało?!
-Co masz na myśli? - spytała ze zdziwieniem.
-Schudłaś ... - odpowiedziałem pełen zdumienia. Była jak kościotrup. Może to nie miłe, ale taka była prawda.
-Tylko trochę. - uśmiechnęła się.
-Trochę?! - krzyknąłem. -Ty straciłaś jakieś 10 kilogramów!!
-9 i pół. - poprawiła mnie.
-Na miłość boską po co Ci to? Przecież byłaś piękna. - pogłaskałem ją po twarzy.
-Czyli Ci się nie podobam? - spytała ze łzami.
-To nie tak, ale jesteś za chuda, Vicky powiedz co się dzieje? - złapałem ją za dłonie.
Usiadła przy stole bez słowa i zaczęła płakać.
-Miałeś rację. Wtedy, gdy myślałeś, że jestem w ciąży, tak na prawdę wymuszałam wymioty po posiłku. Chciałam schudnąć, żeby Ci się bardziej podobać.
-Przecież dla mnie zawsze byłaś idealna. - kucnąłem przy niej.
-Przeczytałam w internecie, że jestem najgrubsza. - rozpłakała się na dobre.
-Jak jesteś najgrubsza?
-No porównywali Alice, Danielle, Eleanor i mnie. Al waży 49 kilo, Dan 48, a El 50 tylko ja z nich ważyłam 54. Teraz ważę 44,5.
-Kochanie przecież to może Cię zabić. Jesteś piękna, byłaś i dla mnie zawsze będziesz. Musisz teraz jeść  pójdziemy do lekarza, będziesz chodzić na terapię.
-Nie chcę na żadną terapię! - krzyknęła. - Będę jadła, ale nie chcę ważyć więcej niż 47 kilogramów.
-50. - negocjowałem.
-47,5 - ona też nie dawała za wygraną.
-50. - byłem przy swoim.
-46. - zmniejszyła.
-Dobra zobaczymy jak będzie Ci jedzenie wchodziło. Jak nie pójdziemy do lekarza. - zagroziłem.
-Dobrze będę jadła. - spuściła wzrok.
-Nikt nic nie zauważył, że się głodzisz? - spytałem zdumiony.
-Nie spotykałam się z nimi często, z moim Tatą też nie. Chciałam być sama. - znowu zaczęła szlochać.
-Już dobrze. - przytuliłem ją do siebie. - Damy radę. - powiedziałem, choć sam w to nie wierzyłem. Przerastało mnie to.

10 komentarzy:

  1. Oj nie dobrze z Vicky, ale mam nadzieję, że wszystko wróci do normy.
    Czekam na nexta.

    Buziaki. :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Łał ... Niesamowite , oby wszystko było dobrze . Pozdrawiam .

    OdpowiedzUsuń
  3. nie dobrze z nią to widać grrr nie lubie cię za to że zbijasz mi bohaterów hhahahahhah nie no żarcik czekam na nn

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie zabiłam jej jeszcze :D

      xx

      Usuń
    2. aaaa spróbuj tylko to zamorduje :D xoxo

      Usuń
    3. hahaha nie, proszę ! :C

      xx

      Usuń
  4. Wooww ty to masz talent ;** Czekam na nexa <3

    OdpowiedzUsuń